- Oczywiście - że umie pani
„— Oczywiście, — że umie pani po francusku, rzekł adwokat. —W przeciwnym razie nie zostałaby pani chyba telegrafistką
W tej chwili Bertelsen i panna dEspard zaśmiali się między sobą, a pannę Ellingsen coś jakby tknęło. Zapytała ich wprost, z czego się śmiali, czy i ona nie mogłaby śmiać się wraz z nimi, lecz nie otrzymała żadnej odpowiedzi. Tedy panna Ellingsen zwróciła się w desperacji do p. Fleminga i napomknęła, że powoli zaczyna znów tęsknić do roboty, do stolika telegraficznego. Niech p. Fleming nie sądzi, że jest to nieinteresujące zajęcie, nie, nie, ona wolała to, aniżeli próżniacze życie, telegraf — to ekstrakt życia, codzień była zmuszona wtajemniczać się w dolę i niedolę ludzi, o, stolik telegraficzny, to studnia tajemnic.
— Mam nadzieję, że nie wie pani zbyt wiele złego o mnie, — żartował p. Fleming. Ale jednocześnie nieco kolorów ukazało się na jego zwiędłej twarzy.
—Tego samego spodziewam się i co do mnie, — żartował adwokat Robertsen.
Pominęła to lekko nie, nic złego o panach! Ale mogą jej wierzyć, iż wiedziała niejedno. Tajemnice stanu Oczywiście, że nie tajemnice stanu, ale, niopra wdaż, mogły to być jednakże sprawy poważne. Zdarzało się też, że dreszcz nią wstrząsał, gdy siedziała tam jako pośrednik, jako marne narzędzie między jednym z naszych posłów, a ministerjum spraw zewnętrznych. Obaj panowie słuchali.“(14)