12 - Jezioro Księżycowe-ne niebo
„12 — Jezioro Księżycowe
ne niebo miało dzisiaj kolor zielonych winogron, blada poświata oklejała pobliskie drzewa jak soczysty miąższ. Dziewczęta podziwiały ćmy — ogromne, piękne, podobne do długonogich, eleganckich dam i te małe, przypominające kawałki kory. Wtem nagle Siostrzyczka Spights zobaczyła zwisającego tuż przed jej oczami na niewidocznej nitce pająka — rzecz niemal równie tajemniczą jak ulepione z powietrza winogrona i niewiele od nich się różniącą. Wydała okrzyk lęku.
I wszędzie jak okiem sięgnąć roje robaczków świętojańskich. Całe chmary, całe drzewa, całe wyspy pływające, świecące niższym jak gdyby gatunkiem światłości. Aż dziw, że nie wpadały niechcący do namiotów. Gwiazdy ledwie odcinały się od bladego nieba — wydawały się malutkie i ogromnie oddalone od roziskrzonego świata. A świat pozostanie jasny dopóty, dopóki sennym dziewczętom uda się nie zamknąć oczu. Księżyc zaś, jak to księżyc, przyświecał jak co dzień, nie zwracając niczyjej uwagi.
Nagle spoza wzgórza wyłoniło się Jezioro Księżycowe; dziewczęta zaczęły schodzić w dół. Czasami panna Moody miewała tu randkę z którymś z miejskich chłopców, z „Rudym" Lpomisem lub „Rudym" Spightsem. Brali łódkę i wyjeżdżali daleko na jezioro lub pozwalali nieść się po gładkiej, połyskliwej powierzchni wody. ( — Ona pozwala mu się tam ściskać — pouczała koleżanki Jinnv Lov^ ^“(7)