Traube czuł jak podły
„Traube czuł, jak podły, zwierzęcy itrach przepaja każdą komórkę jego ciała. Jakże chciał żyćl Zyć! Jakże nędznym, jak bezradnym czuł Się wobec tego strasznego mechanizmu z żywym ludzkim mózgiem!
Jedno uderzenie — i on, Traube, wielki uczony, zamieni się w nieforemną, krwawą masę. Żyć!
Drżącą ręką sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki. Drżącą ręką wyciągnął z niej niewielki, złożony we czworo papier. Nie na próżno przechowywał dotąd ten dukument.
— Czytaj! — podał go człowiekowi ze stali.
I człowiek ze stali przeczytał. Spojrzał znów na profesora. W tym spojrzeniu nie było już groźby. Był tylko wielki smutek, wielki wyrzut. Wargi jego drgnęły i poruszyły się.
— Potwór!
Zrobiwszy krok w tył, z łoskotem padł na podłogę.
Wstrząśnięty do głębi, profesor nie od razu zdał sobie sprawę z tego, co zaszło. Nie odważając się poruszyć, stał dalej w kącie. Nagle oczy jego się rozszerzyły, dziki, rozpaczliwy krzyk wyrwał mu się z piersi
— Harry! Ned! Ned!
Profesor rzucił się ku człowiekowi ze stali, nieruchomo rozciągniętemu na podłodze. Rozerwał mu koszulę. Gorączkowo przerzucał na stalowej piersi małe dźwigienki. Na próżno!
Ściemniło się. Ostatni odblask zachodzącego słońca gasł na odległych górach. Do pokoju wkradł się szary, wieczorny zmierzch.“(10)
<<<< «Przyjął mnie nocą
| Karol odwrócił głowę >>>>